"Łowiec Polski" - numer 1/2018
Porady praktyczne

Odyniec znad kominka

Jedno spojrzenie na medalion sprawia, że momentalnie odżywają łowieckie emocje, a sceny z polowania stają nam przed oczyma. Warto zaprezentować w ten sposób szczególnie cenne dla nas zdobycze. Radzimy, jak podczas zdejmowania skóry ze strzelonego zwierza ustrzec się błędów, które najlepszego preparatora pozostawią bez szans.

Miałem okazję zwiedzić muzeum Ernesta Hemingwaya mieszczące się w jego dawnej rezydencji Finca Vigia na przedmieściach Hawany i muszę przyznać, że pisarz miał gust. Przestronną willę urządzono ze smakiem, na ścianach znalazł się talerz z wizerunkiem głowy byka pochodzący z pracowni Pabla Picassa, a obok zawisły wielkoformatowe zabytkowe plakaty zapowiadające korridy. Rzecz jasna, nie mogło zabraknąć śladów innej z wielkich pasji Amerykanina – trofeów łowieckich. Choć znajdują się wśród nich i czaszki lwów pochodzące z dwóch wypraw na Czarny Ląd, i imponujący wieniec marala, to uwagę zwracają przede wszystkim znakomicie wykonane medaliony antylop i bawołu. Nie ma wątpliwości, że to właśnie ten sposób eksponowania myśliwskich zdobyczy szczególnie Hemingwayowi odpowiadał. Dlaczego?

W nieukończonej książce „To co prawdziwe o świcie” pisarz zrelacjonował swoje ostatnie safari w Kenii w 1953 roku. Strzelił wtedy – „w sytuacji krytycznej” – samotnego bawołu, który trafił na kuchnię. Jego urożenie okazało się jednak na tyle mocne, że Hemingway zdecydował się zachować je na pamiątkę. Można przypuszczać, że spoglądając na jego medalion, napisał później o tamtym polowaniu: „Wspominam to teraz z przyjemnością i wiem, że zawsze będę to tak wspominał. Była to jedna z tych niewielkich rzeczy, z którymi możesz położyć się spać, z którą możesz budzić się w nocy i którą mógłbyś przywoływać w myślach w potrzebie, gdyby kiedyś poddano cię torturom”. Nic dodać, nic ująć. Na tym polega urok trofeistyki, a żadna z łowieckich zdobyczy nie ma podobnie magicznej mocy przywoływania emocji i obrazów sprzed lat jak właśnie medalion.

Z puszczy do pałacu
W Polsce ten rodzaj preparacji trofeów z powodzeniem stosowano już przed II wojną światową. Świadczy o tym choćby znajdujący się w zbiorach Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie wspaniały medalion byka jelenia, którego strzelił w Spale prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki. Co więcej: na polskim stoisku Międzynarodowej Wystawy Łowieckiej w Berlinie w 1937 roku znalazły się nie tylko liczne medaliony wilków czy głuszców, ale i wypreparowany w całości imponujący… byk żubra.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone